| Polskie Safari. |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator |
| Poniedziałek, 20 Lipiec 2009 22:57 |
|
W dniach 18-19 lipca bieżącego roku wybraliśmy się na „polskie safari”. Określenie to jest w tym przypadku całkiem adekwatne, bowiem gatunki jakie zaobserwowaliśmy z powodzeniem można określić mianem egzotycznych. Celem wyprawy były dwa gatunki ptaków – kraska Coracias garrulus oraz żołna Merops apiaster. Najpierw odwiedziliśmy Płaskowyż Kolbuszowski, obecnie jedną z głównych ostoi kraski w Polsce. Piękna, słoneczna pogoda nastrajała optymistycznie, gdyż pozwalała mieć nadzieję, że kraski będą aktywne i pozwolą się obserwować. I rzeczywiście, w niedługim czasie dostrzegliśmy pierwszą kraskę siedzącą na drutach. Nim jednak zdążyliśmy podejść na odległość pozwalającą na zrobienie zdjęcia, ptak odleciał w kierunku nadrzecznych zadrzewień. Obraliśmy zatem dogodny punkt obserwacyjny w cieniu jednego z nowobudowanych domów i czekaliśmy… na próżno. Ruszyliśmy zatem dalej w nadziei, że spotkamy kolejne kraski.
Ogólnopolskie tendencje zdają się jednak nie dotyczyć Podkarpacia, gdzie czas dla krasek jakby się zatrzymał… Upał dawał się już wszystkim we znaki, postanowiliśmy więc udać się na południową sjestę. Na miejsce postoju wybraliśmy kolejne kraskowe miejsce w dolinie jednego z cieków przecinających Płaskowyż. A że tereny te to swoisty „kraskowy raj”, przekonaliśmy się już po kilku minutach. Najpierw, wśród porastających brzeg rzeczki olch, usłyszeliśmy charakterystyczny głos a następnie dostrzegliśmy kilka uwijających się krasek. Obserwacja przez lornetki z bezpiecznej odległości pozwoliła dostrzec budkę lęgową zasiedloną przez kraski, która wywieszona została w ramach akcji ochrony tego ptaka (www.kraska.eco.pl). Co ciekawe kraskom niespecjalnie przeszkadzali ludzie, biwakujący w niedalekiej odległości od budki, choć wykazywały się dużą ostrożnością i utrzymywały bezpieczny dystans. My obozowisko rozbiliśmy nieco dalej, by nie niepokoić ptaków. Gdy siedzieliśmy przy ognisku usłyszeliśmy nad nami charakterystyczny głos – to turkawka, gatunek gołębia, bardzo rzadkiego w regionie radomskim, którego obserwacja ucieszyła nas nie mniej niż kraski. W międzyczasie w pobliżu przeleciała pustułka, a nieopodal odzywało się kilka wilg. Trwające do późnych godzin nocnych „przyrodników rozmowy” i śpiewy przy akompaniamencie gitary na długo zapadną w nasza pamięć. Niestety, poranek przywitał nas deszczem, w skutek czego z planowanych sesji zdjęciowych krasek nic nie wyszło. Musieliśmy się zatem zadowolić zdjęciami z dnia poprzedniego. Wpatrując się z niepewnością w niebo, w nadziei że jednak się rozpogodzi, ruszyliśmy by zrealizować drugi cel wyprawy – zobaczyć żołnę…
Tomasz Figarski
|
| Zmieniony: Wtorek, 21 Lipiec 2009 20:09 |